Moja
Matka mówiła nieraz do Ojca: "Ogól się -
wyglądasz jak Piotrowin" (przy okazji: status form
równorzędnych mają brzmienia ogól się i ogol
się). A mnie - nietrudno się domyślić - bardzo intrygował ów
Piotrowin. Tylko dawne leksykony zawierają informację na temat tego
słowa. I tak np. w Słowniku języka polskiego wydanym w Wilnie w r. 1861
przez Maurycego Orgelbranda przeczytać można, że "Piotrowin to nazwisko
mieszczanina krakowskiego, który - jak niesie podanie - był
wskrzeszony dla zaświadczenia w sprawie", a wygląda jak Piotrowin
znaczy tyle co "wygląda mizernie, trupio, jak gdyby z grobu powstał".
Więcej o Piotrowinie pisze nieoceniony Władysław Kopaliński w Słowniku
mitów i tradycji kultury (Warszawa 1985): "Piotrowin, dawn.
też Piotrawin, właśc. Piotr Strzemieńczyk z Janiszewa (XI w.), bohater
legendy, która weszła do hagiografii Stanisława
Szczepanowskiego po jego kanonizacji w r. 1254. Rycerza Piotrowina, od
trzech lat pogrzebanego, wskrzesić miał św. Stanisław, by dał
świadectwo legalnej sprzedaży swej posiadłości Kościołowi, biskup
bowiem nie miał dowodu kupna, kwestionowanego przez rodzinę zmarłego.
Legenda ta zasłynęła także poza granicami Polski. Wskrzeszać Piotrowina
- "powracać do dawno pogrzebanych, zapomnianych spraw,
sporów, dyskusji", wygląda jak Piotrowin - "wygląda
mizernie, chorowicie, jak cień, jakby uciekł grabarzowi spod łopaty".
Jest
za to we współczesnych słownikach hasło Łazarz - zapisane i
przez duże Ł, i przez małe ł, Łazarz bowiem (biblijny Eleazar -
"Bóg pomógł") to imię człowieka,
którego według Ewangelii wskrzesił Chrystus, łazarz
natomiast to "człowiek osłabiony, wycieńczony przez chorobę, złe
warunki; nędzarz, biedak".
To
dwojakiego rodzaju funkcjonowanie przywołanego rzeczownika jest typowym
przejawem procesu starego jak świat, a mianowicie przechodzenia
słów z grupy nazw własnych do grupy nazw pospolitych.
Podlega mu, oczywiście, także Piotrowin, który jako
określenie człowieka wyglądającego mizernie, chorowicie staje się
wyrazem pospolitym, w piśmie - piotrowinem przez małe p. W takiej
funkcji - wyrazów pospolitych - użył obu dziś omawianych
słów Jan Lechoń w swoim "Dzienniku": "Przynoszą wiktuały
różnym łazarzom i piotrowinom emigracji". Mowa w tym zdaniu
o Polakach emigrantach - nędzarzach, biedakach, żyjących w fatalnych
warunkach.
Przykłady
tego typu można mnożyć bez końca, że przywołam Don Kichota - "bohatera
słynnej powieści Cervantesa" i donkiszota - "człowieka kierującego się
wzniosłymi ideami, ale niemającego poczucia rzeczywistości", Don Juana
- "legendarnego bohatera hiszpańskich romanc ludowych i teatru
barokowego" i donżuana - "niefrasobliwego uwodziciela kobiet" albo
Harpagona - "bohatera komedii "Skąpiec" Moliera" i harpagona -
"wielkiego skąpca, sknerę".
Źródło:
POLSKA - Dziennik Zachodni